2014/05/20

nienasycone dni o kolorze morwy




we wzgardę dnia rzuceni, gnani teatralnością słów,
w żywą hipnozę wizji wpatrzeni w zachwycie
zapominacie, że od gorączki snów
ważniejsze jest życie*
(...) 
należy wiosnę przez pośpiech w ustach uprościć
i maj jak uśmiech zielony nalać w kieliszki purpurowe**

Zawsze byłam o krok do przodu niż inni. Zdystansowana wobec otoczenia, nie potrafiłam cieszyć się z przypadku i niespodzianek. Posiadanie wyidealizowanych planów na przyszłość ubarwiało moją codzienność. Do niedawna myślałam, że szczęście polega na patrzeniu przed siebie. Teraz wiem, że żyję tylko wtedy, gdy nie muszę zamykać oczu i przenosić się myślami donikąd, by na mojej twarzy pojawił się szczery uśmiech. 
Nareszcie dojrzałam do tego, by się zatrzymać. Więc jeśli ktoś pyta mnie o plany na najbliższe miesiące, odpowiadam, że nie mam pojęcia, jak będą one wyglądać. Nie chcę podejmować ani jednej decyzji więcej niż to konieczne. Zanim nadejdzie czas zmian, wartościowania i segregacji, pragnę oczyścić umysł w towarzystwie stale odsuwanej na dalszy plan sztuki. 
Beztrosko przebywać na zacienionym balkonie, zmieniając od czasu do czasu pozycję z leżącej na siedzącą. Bez wyrzutów sumienia oddawać się konsumpcji ogromnego kawałka tortu czekoladowego z lodami stracciatella i mrożoną kawą, gdy moim jedynym problemem jest fakt, czy ostatecznie przekonam się do poetyki Brzękowskiego. Postanowiłam dać mu tyle szans, ile wierszy napisał. Swoją drogą, chętnych na jego miejsce nie brakuje.




*Tętno, J. Brzękowski
**Niedojrzały uśmiech, J. Brzękowski

1 komentarz:

  1. Anonimowy21/5/14 13:20

    Tak to już jest w Twoim życiu, że chętnych na żadne miejsce nie brakuje... ;)

    OdpowiedzUsuń