2014/04/10

no sweeter innocence than our gentle sin


Statystyczna jednostka pisze maile, by ukryć zażenowanie brakiem potrzeby werbalnej komunikacji interpersonalnej. Codziennie rano wypija filiżankę gorzkiej, czarnej kawy z dokładnie osiemdziesięcioma czterema kroplami odtłuszczonego mleka. Podąża tą samą ścieżką ku miejscu zniewolenia, sznurując uprzednio buty na krzyż. 
Przepada za poniedziałkowymi porankami. Wtedy zachowuje pozory tego, że zaczyna coś na nowo, choć wykonuje rutynę wykreowaną przez siebie lata temu. Świadomość braku ograniczeń jest dla niej jedynie barierą ochronną poddanego schematom mózgu. 
Czasem stłoczona pośród dziesiątek supermarketowych wózków, pospiesznie popychanych przez obce jednostki, pozwala sobie na chwilę refleksji. Dostrzega bowiem coś intymnego w wybieraniu herbaty, której filiżanka zaangażuje wieczorem wszystkie zmysły. Nie potrafi kupować jej tak po prostu, kładąc w koszyku zaraz obok proszku do prania i koncentratu pomidorowego. 
W typowym życiorysie statystycznej jednostki jest miejsce na stanie w bezruchu pod strumieniem lodowatej wody. Tylko w ten sposób jest w stanie wywołać gęsią skórkę i drżenie ciała. Szuka zanikłych bodźców, traktując szkło prysznicowej kabiny jak ściany płaczu i śmiechu, przebaczenia i nienawiści.
'We were born sick', you heard them say it.

Ten Pan w moim sercu gości od 11 lutego.
Dziś przyjął nieme zaproszenie, dzięki czemu pierwszy raz pojawia się tutaj.






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz