2013/11/15

join me, we will take a big step backwards



nie było sygnału, że można otworzyć oczy
dostaliśmy śnieżką boleśnie po twarzy
nasz los się waży
(...)
spacery po parku są dziś niemożliwe
to obrzydliwe
to przeraźliwe





My się nie poddajemy. My przeczekujemy.
Zamykamy się w izolatce. Zamykamy serca i powieki.
Nasza egzystencja jest ciągłym transportem myśli pomiędzy rzeźnią a psychiatrykiem.
Istniejemy tylko pomiędzy. Nie ma wszechświatków ni przestrzeni.
Jest absurd i wieczny bezdech, antybiotyki i narkotyki.

Hello, we do not need no prescriptions.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz