2013/09/16

we all are dwarfs - part three


cd.



KRASNALOVA HISTORIA

Kilka sekund po tym, jak nietypowy prezent dotknął żyznej ziemi, wyrosły natychmiastowo zapierające dech w piersiach kwiaty, bladoróżowe krzewy ozdobne oraz inne niespotykane w skrzaciej osadzie rośliny. Ich wyjątkowość cieszy do dziś oczy turystów tak samo bardzo, jak zaskoczyła ona troje maleńkich istotek. 

            Przyjemne milczenie przerwały narzekania Chrapka, który miał już dosyć wrażeń jak na jedną noc. Truchcia skorzystała z niepowtarzalnej okazji i gdy nikt nie patrzył, wskoczyła do stawu. Chciała pochwalić się tym, że potrafi doskonale pływać. Pozostali krasnale nie podzielili jednak jej euforii. Z przerażeniem spojrzeli na rozplecione warkocze, które falowały pod chłodną wodą. Wystraszyli się, że zrobi sobie krzywdę, nie zawahali się więc wskoczyć za Truchcią w atramentową toń.
Okazało się jednak, że to oni, a nie wysportowana dziewczyna, potrzebować będą pomocy. Kiedy Truchcia wypłynęła ze śmiechem na powierzchnię, dostrzec mogła jedynie spiczaste czubki czerwonych czapeczek. Świetlik i Chrapek machali bezradnie rączkami i stópkami, bezskutecznie próbując dostać się jak najbliżej brzegu.

- Cha, cha, cha! Szkoda, że nie widzicie swoich min – zażartowała znakomita pływaczka.
Natychmiast pomogła przyjaciołom wydostać się na suchy ląd. Chrapek zauważył, jak uroczo układają się pukle włosów subtelnie opadających na ramiona Truchci, lecz na samą myśl o tym, że mógłby jej o tym powiedzieć, czerwieniały mu uszy i czubek nosa. 

            Tamta noc okazała się przełomowa dla społeczności wrocławskich krasnali. Chrapek przeszedł ogromną zmianę. Stopniowo poznawał coraz bardziej oddalone od swej ustronnej ławeczki rejony miasta. Pewnego dnia odważył się nawet zaproponować Truchci, żeby czasem spędzali też czas tylko we dwoje. Wszystkim mieszkańcom nadal wydaje się, że Chrapek ciągle śpi. Może to i dobrze, iż niewielu zna prawdę? Nieliczni wiedzą o tym, że każdej nocy po mieście przechadzają się żądni przygód krasnale, którzy pragną nieść bezinteresowną pomoc potrzebującym stworzeniom, takim jak ranny ptaszek. Dzięki wesołej zabawie upewniają się, że los postawił ich we właściwym miejscu. Najwspanialszym, w jakim mogliby kiedykolwiek zamieszkać. 

            Opiekunek bez pośpiechu dokończył bajkę, mimo iż Krasnomaleństwo już dawno zasnęło. Oddychało spokojnie i równomiernie. Czuło się bezpiecznie, ponieważ pewien troskliwy krasnal nie opuszczał go ani na krok. Spojrzał on w dal z tęsknym uśmiechem, po czym szepnął do uszka malucha: „obiecuję, że gdy dorośniesz, zobaczysz te wszystkie zachwycające miejsca na własne oczy”. W tym samym czasie pluszowe misie w dziecięcych pokoikach mocno przytulały swoich właścicieli.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz