2013/09/28

it feels like coming home


Z każdym zachodem słońca robi się coraz bardziej efemerycznie. Gęsia skórka dopomina się o wełnę zbyt dużych swetrów, których rękawy bezwiednie naciągam na zmarznięte dłonie. Lekkie, owocowe balsamy ustępują miejsca intensywnie nawilżającym masłom o zimowych zapachach. Orzeźwiające koktajle oraz kawę mrożoną po grecku zastępuje gęsta gorąca czekolada z bitą śmietaną i stopniowo rozwijające się, tęsknie wirujące listki herbacianego suszu. 
Wkrótce we wzburzonym morzu utoną ostatnie zamglone promienie słońca. Nad płomieniami świec unosić się będzie korzenna woń. A ja będę opierać się o grzejniki, parząc sobie skórę przez kilka warstw ubrań, gdy za oknem będzie szaleć śnieżna zamieć. Skryję się przed pustką hermetycznie opatulona ogromnym, kolorowym szalikiem, lecz mimo to będę odczuwać brak.




Słuchając najnowszego wydawnictwa Mazzy Star, mam przedziwne wrażenie, że czas się zatrzymał. Czuję, że całe moje życie było oczekiwaniem na jego publikację. Byłam obecna na tym świecie niewiele ponad miesiąc, gdy ukazał się Among My Swan. Minęło jednak wiele lat nim poznałam Hope Sandoval, która już na zawsze pozostanie jedną z najbliższych mojemu sercu Artystek. Zakochałam się w jej wrażliwości, w tym niesamowitym, będącym bezcennym darem rozmytym wokalu, który tak subtelnie przeplata się z leniwymi dźwiękami.
Seasons Of Your Day  jest albumem, na który przyszło czekać fanom Mazzy Star siedemnaście lat. Gdy dowiedziałam się o reaktywacji zespołu, radość z jego wystąpienia na OFF Festivalu zmieszała się z obawą spowodowaną upływem czasu. Klimatyczna twórczość lat 90. nie ma bowiem wiele wspólnego ze współczesnym rynkiem muzycznym. Nie chciałam, aby nowy materiał odbiegał pod względem niespotykanego nastroju od krążków sprzed lat. 
Donoszę więc, iż jestem absolutnie zachwycona premierą przepięknej ścieżki dźwiękowej mych niespokojnych snów. I że nie jestem w stanie napisać nic więcej.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz