2013/08/15

walking up the hill tonight



The Spirit of Flight by Josephine Wall

Czy Pani Lato opróżnia urząd jak prezydent czy raczej ustępuje z tronu niczym podstarzała królowa?
Czy schodzi jej opalenizna zaraz po ukorzeniu się przed Paniami Jesienią, Zimą i Wiosną?

Czy drobne piegi na jej smukłym ciele znikają?
Albo miodowe pasemka w złocistych włosach przestają być widoczne?
Czy jej obojczyki wciąż pachną karmelem, jak wtedy, gdy muskały je skrzydła motyli?
A może jest anemicznie blada, zmarznięta, ze spierzchniętymi ustami i niezdrową cerą?

Czy jej karnacja ciemnieje, przystosowując się do niskich temperatur?
Przecież nie wolno jej zapaść w czasomarny letarg pośród gnijących stokrotek.
Nie powinna zasypiać razem z drapieżnymi, przypominającymi maskotki ssakami.

Odrętwiałe, bezbronne ciało nie wzbudza szacunku.
Cień rzucany przez ośnieżone rzęsy nie przywołuje wspomnienia ich dostojnego trzepotu.
Szorstkie, potargane kudły monarchini przygód na jedną noc, władczyni nagich ciał spowitych księżycową poświatą, cesarzowej naskórków podrażnionych przez szorstkie ziarenka piasku.

Co Pani czuje, gdy ciemnowłosa, wyniosła piękność odbiera Pani kruchą, wysadzaną drogimi kamieniami koronę na samotnym, nieśmiało zakwitającym wrzosowisku?
Czy Pani płacze, coraz szybciej, na oślep biegnąc przed siebie?
Czy ma Pani ochotę rzucić się w przepaść, gdy obumarłe liście szeleszczą pod Pani stopami?
Czy ktoś krzyknie, widząc desperację w oczach nagiej, zrozpaczonej, wałęsającej się kobiety?
Chyba nie pozwoli Pani ostrym odłamkom skalnym rozszarpać błękitną suknię utkaną nocą przez jedwabniki?

Pani Lato, czy Pani się boi?


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz