2013/07/20

in the middle of nowhere


Niekiedy patetyczna modlitwa o duchowe wzloty i upadki przestaje absorbować. Zaczyna się doceniać urok przyziemności, wyjątkowość każdego dnia życia zwykłym życiem. Najbardziej intensywnie nastraja codzienność, odbierając wiarę w potęgę natchnienia.
Podczas wieczornego spaceru po lesie stosuje się kompilacje wyrażeń oksymoronicznych, by najlepiej określić paradoksalność komizmu sytuacyjnego. Dzieje się tak, gdy z przyjemnego, wynikającego z obcowania z naturą letargu budzi cię trzask opuszczanego przez długowłosą nimfę drzewa, które zaprzedało swą duszę kornikom i łamiąc się, boleśnie zdarło naskórek z pechowo postawionej nogi. 
Nie wspominając o tym, że kiedy wraca się do domu i kładzie na łóżku z filiżanką białej herbaty, samozwańczego eliksiru młodości, nawet wtedy ma się szansę na przeżycie czegoś niezapomnianego. Pod warunkiem, że jest w stanie zadziwić cię miauczenie stworzenia o zachwycająco zielonych oczach i aksamitnym, smoliście czarnym futerku w progu twojego królestwa, którego pojawienie się więcej ma z cudu niż niejedna pustynna fatamorgana. Szczególnie jeśli w okolicy nie mieszka żaden dachowiec.


Hope is back


2013/07/13

damn heart, you've done it again


prologos

We wszechświecie panuje błędne przekonanie, mówiące, że najbardziej zbliża ilość wypitego wspólnie trunku. Współczesnym symbolem romantyzmu stała się wykwintna kolacja, kompozycja afrodyzjaków spożywana wśród olejków eterycznych i płomieni świec, których zapachom towarzyszy idealnie dobrane, wysokogatunkowe wino. Białe do łososia z suszonymi pomidorami i mozzarellą, różowe do sufletu czekoladowo-pomarańczowego, a gdy spotkanie przeniesie się do sypialni, serwuje się świeże truskawki ze słodkim winem musującym. Koniecznie uprzednio schłodzonym, jak gdyby posiadało się umiejętność panowania nad niesfornością serca, potęgującą nieoczywistość uczuć.  
Czasem następuje zawiedzenie. Ktoś okazuje się mniej jakiś niż w wyobrażeniach snutych poprzedniego wieczoru, który poprzedzała wizyta u kosmetyczki oraz zakupy będące początkiem przedwczesnego gromadzenia ślubnego posagu.  
Co zatem tak naprawdę tworzy głęboką więź pomiędzy dwojgiem istot? Bliskość dusz najlepiej odzwierciedla coś, co nagminnie bagatelizujemy, nie myśląc o tym poważnie.  Nagle dziwimy się, że nie możemy zasnąć, że oczy zachodzą łzawą mgłą, że trudniej nam się oddycha, brakuje powietrza, a wraz z nim kogoś wyjątkowego.  Powoli uświadamiamy sobie, czyjej codzienności i ciepłego oddechu potrzebujemy. 
Lekkomyślnie ignorujemy moc wspólnego przyrządzania gorącego kakao, wywaru z mającego wkrótce rozkwitnąć romansu, w którego oparach kryje się niedostrzegalna zmysłowość. Długie, leniwe rozmowy zapadają w otwarte serca, między którymi nawiązuje się intymna, nierozerwalna nić porozumienia. Życie uczy, że szczerość przyjaźni jest jedynym dobrze wróżącym symptomem miłości, którą można określić wieczną i prawdziwą. 
Nie trzeba zjeść razem beczki soli czy pomóc komuś wypić kufel nawarzonego piwa. Wystarczy kilka kubków czekoladowego naparu, by zwariować na czyimś punkcie. Wełniane, jaskrawo kolorowe skarpety nie do pary, ogrzewające marznące nawet w lecie stopy. Amarantowe dresy, najbardziej infantylny element garderoby, z którym tak trudno było mi się rozstać. O kilka rozmiarów za duży T-shirt z wytartym logo Backstreet Boys, ukochanego boysbandu z lat dzieciństwa. Mój wygląd tamtego wieczoru do tej pory jest dla mnie wstydliwym tematem.  Ale skąd miałam wiedzieć, że zbierane skrupulatnie korkowe dowody upojnych nocy, pozornie zapowiadających ekstatyczne uniesienia w szczęśliwym, stałym związku, że to wszystko nic nie znaczyło? Przyszło mi się o tym przekonać o wiele, wiele później...



2013/07/10

in France they kiss on main street






We Francji całuje się na głównej ulicy, spacerując po Polach Elizejskich. Czasem pary zatrzymują się pod Moulin Rouge, by poczuć się jak Nicole Kidman i Ewan McGregor pozujący do fotografii z plakatu reklamującego przepiękny, niezwykle teatralny musical. 
W Polsce czułość okazuje się w odludnych parkach na zdewastowanych ławkach wśród przepełnionych koszy i walających się wokół nich śmieci. Szara, mroźna pogoda wtóruje popielatym płaszczom i bezlistnym drzewom, których kruche gałęzie są powykręcane niczym stare kości reumatyzmem.


2013/07/06

that's the thing about life


Nicholas Sparks to amerykański pisarz, autor melodramatów wyciskających łzy tysięcy ludzi, w szczególności kobiet. Realizatorzy filmowi prześcigają się o prawa do ekranizacji jego bestsellerów, tłumaczonych na dziesiątki języków. Nie trzeba czytać książki, by mieć pewność, że warto poświęcić swój czas produkcji opartej na dziele niekwestionowanego mistrza niebanalnych (o ile takie w ogóle istnieją), pouczających historii miłosnych. 
Ludzie przychodzący tłumnie do kin na filmy, które mają niewiele wspólnego z Projektem X czy Kac Vegas, gwarantują niezmienność wartości uczuć w życiu człowieka. Nie przyznajemy się do tego na co dzień, ale każdy z nas dostrzega piękno przenikających przez gałęzie drzew promieni słońca, niespiesznie połyskujących na liściach.


Jakie są pierwsze skojarzenia z hasłem „adaptacje filmowe dzieł Sparksa”? Przede wszystkim wzruszający List w butelce  z Kevinem Costnerem oraz Jesienna miłość, zekranizowana pod tytułem Szkoła Uczuć - czy istnieje ktoś, kto nie uronił łzy podczas kontaktu z tragedią Jamie (Mandy Moore) i Landona (Shane West)? Jedną z najwspanialszych romantycznych opowieści w historii kina jest Pamiętnik, znajdujący się w czołówce światowego rankingu serwisu Filmweb.pl. Warto wspomnieć, że za główną rolę w tej produkcji przystojny Kanadyjczyk, Ryan Gosling otrzymał wiele prestiżowych nagród. 
Kolejne adaptacje to m.in. Ostatnia piosenka z Miley Cyrus i Liamem Hemsworthem oraz Wciąż ją kocham - film, na planie którego znana z Mamma Mia! amerykańska aktorka, Amanda Seyfried spotkała się z bożyszczem nastolatek, Channingiem Tatumem.



Wreszcie przyszedł czas na Bezpieczną przystań, poruszający romans obyczajowy, który został opublikowany 3 lata temu. Ową książkę dostałam w prezencie urodzinowym. Urzekła mnie już sama jej okładka, natychmiast więc zapoznałam się z opowieścią o życiu, które daje mnóstwo drugich szans. Na ekranizację Safe Haven oczywiście nie trzeba było długo czekać - film nakręcono w wakacje 2012 roku w Północnej Karolinie, a jego światowa premiera odbyła się w lutym bieżącego roku. Początkowo główną rolę zagrać miała Keira Knightley, jednak na jej miejscu zobaczymy przepiękną Julianne Hough. 
Nie jestem wielką znawczynią kina, przesłuchałam więcej dobrych albumów niż obejrzałam dzieł sztuki filmowej, ale mogę z czystym sumieniem stwierdzić, że warto zapoznać się z niezwykłą historią Alexa i Katie. Dla mnie poziom wytworu kinematografii zależy przede wszystkim od mnogości emocji, jakie we mnie wywołuje, niezależnie od obecności happy endu i gatunku, który reprezentuje. Safe Haven w reżyserii Lasse Hallströma z pewnością wkrótce dołączy do mojej niewielkiej kolekcji filmów na DVD, żebym mogła do niego wracać w długie, samotne wieczory.
Opis oraz zwiastun Bezpiecznej przystani jest ogólnodostępny, nie będę więc przywoływać całości fabuły. Muszę jednakże wspomnieć o intrygującej postaci Carly, zmarłej żony głównego bohatera. To ktoś, kto kocha tak bardzo, że całkowicie wyzbywa się egoizmu i swym odejściem nie zamyka mężowi drogi do szczęścia. Nawet po swojej śmierci czuwa nad tym, by pozostawiona bliska osoba odnalazła kogoś, kto zajmie jej miejsce.

 

Powieść ciekawie opisuje trudne relacje pomiędzy ojcem a samotnie wychowywanymi przez niego dziećmi – małą córeczką, wielbiącą jedynie ideę matki, oraz starszym synem, który pamięta urywki ze szczęśliwego dzieciństwa i boi się, że zapomni o swej rodzicielce. Na uwagę zasługują także klimatyczne zdjęcia, malownicze krajobrazy Stanów Zjednoczonych ukazujące unikatową przyrodę hrabstwa Brunswick. 
Po co wszechświat obdarza nas możliwością istnienia? Co kryje się pod utartymi frazesami, pięknymi hasłami, które łączy abstrakcyjne pojęcie miłości? Na te i inne pytania odpowiada Sparks. Uczy, że nie zawsze ucieczka jest najlepszym wyjściem, czasem należy odważyć się i stanąć twarzą w twarz z powracającymi demonami przeszłości, szczególnie jeśli mamy oparcie w bliskiej osobie. Bo czy istnieje w życiu coś równie ważnego jak odnalezienie własnego miejsca, bezpiecznej przystani w czyichś silnych ramionach?





2013/07/02

orbiting circles overhead



Oswój czarne koty.
Obudź pomyślność losu.
Nie chciej wracać do przeszłości.
Nie wyczekuj dobrych chwil, które ma przynieść los.

Przestań obawiać się sennie szemrzących cieni w ciemnych zaułkach.
Uwierz w nieprzypadkowość krzyżowania się spojrzeń w strugach letniego deszczu.

Nie wmawiaj sobie niczego.
Zapomnij o zgubnej wierze w to, że gdzieś w środku istnieje guziczek, którego wciśnięcie spowoduje brak potrzeby obecności kogoś ważnego.


2013/07/01

when you're not supposed to ask for more






UNDERDOG EP
WNDKR
01 Undone
02 Worth a Try
03 Well Now
04 True
05 Shortsighted Love
06 Underdog






Pierwszego lipca obchodzimy Dzień Psa. Czuję, że nieprzypadkowo dzisiaj światło dzienne ujrzał minialbum bardzo zdolnego Polaka zatytułowany Underdog. Na okładce dostojnie prezentuje się dwuletni mieszaniec, piesek o imieniu Las. W jego oczach łatwo dostrzec smutek, ponieważ cierpliwie czeka na adopcję w lubelskim schronisku
Michał Wendeker pochodzi z Lublina. Na jego EP-ce Chris Cornell spotyka się z Ericem Claptonem. Bez wahania mianowałabym go naszym polskim Lennym Kravitzem. Twórczość Michała to rytmiczne połączenie ciepłego, rockowego wokalu z mocnym brzmieniem, tworzonym między innymi przez charakterystyczne riffy gitarowe. 




Album został zarejestrowany w Studio im. Agnieszki Osieckiej podczas audycji Piotra Stelmacha w Programie Trzecim Polskiego Radia. Podczas Offsesji Wendekerowi towarzyszył basista Maciej Tokarski oraz Michał Stawarz, odpowiedzialny za wybijanie rytmu i nadawanie tempa perkusyjnymi samplami.
Można by mnożyć porównania do wielu docenionych artystów. Autorski projekt WNDKR momentami przywodzi na myśl skojarzenia z dziełami The Black Keys, Kasabian, The Strokes, Johna Mayera czy The White Stripes. Co więcej, w niektórych utworach (Shortsighted Love, Well Now) dopatrzyłam się dźwięków mających wiele wspólnego z balladami z repertuaru genialnej grunge’owej supergrupy z Seattle, Temple Of The Dog. 
Underdog to niezwykła rozpiętość emocji, mieszanina przeżyć. Intrygująca płynność przechodzenia od ciężkich, brudnych brzmień do delikatnych, akustycznych kompozycji z pewnością przysporzy Michałowi wielu fanów, będących wielbicielami odmiennych gatunków muzycznych. To, że tworzy on w języku angielskim, w dzisiejszym świecie nie otwiera automatycznie szeroko drzwi na Zachód. Dobrą przyszłość wróży mu natomiast fakt, że jeśli za kryterium przyjmiemy wysokość poziomu artystycznego, WNDKR naprawdę ma się czym pochwalić.


EP-kę Michała Wendekera można już dziś ekskluzywnie odsłuchać w serwisie DEEZER. Premiera sklepowa odbędzie się natomiast za tydzień, 8. lipca.