2013/05/26

i want to take a breath that's true


Popłynąć gdzieś z planktonem, zanurzyć ciało na wieki w mrocznych głębinach, nadać włosom kształt fal, zaprzyjaźnić się z beztlennym chłodem, odrzucić strach, zastąpić go upragnioną ciszą... Podmiot epicki, anonimowy narrator ostatnio coraz rzadziej o tym myśli, mając na podorędziu przedziwne, motywujące hasła, skrajnie optymistyczne cytaty
i dobroduszne porady poczciwego lekarza dusz. No cóż, nie miał innego wyjścia – by nie zwariować, podjął pozbawioną sensu próbę przyłożenia większej uwagi do tych mniej absorbujących elementów swej egzystencji i wbrew najśmielszym oczekiwaniom, owa taktyka zaczęła przynosić jakieś efekty. Początkowo były one prawie niezauważalne, ale absurdalnie wmawiał sobie, że robi postępy i… stało się.

Prawda jest nieco mniej podniosła i przyjazna niż byśmy tego chcieli. Przyszłość zależy
od przypadków, odbierających nadzieję panowania nad sytuacją zbiegów okoliczności. Szczęście od tego, co za nimi stoi. Największy wpływ na nasze życie mają decyzje, przed podjęciem których bronimy się całym swoim jestestwem. Postanowienia pod wpływem zdradliwych emocji, nieświadome, wbrew samemu sobie. Nie umiemy w żaden sposób wytłumaczyć tych kilku nieodwracalnych sekund, które brutalnością swego nadejścia zmieniają tak wiele. Nie wiadomo, jaka siła sprowadza nas na manowce, wyściela nasze ścieżki negatywną energią pod postacią machinalności postępowania, bezwiedności wypowiadanych słów.

Niewiele znaczą przemyślane wybory, kwestie przedyskutowane z najlepszymi doradcami, momenty, na których przyjście jesteśmy skrupulatnie przygotowani, choć tak bardzo się ich boimy, niepotrzebnie, bez ustanku analizując ich symptomy.
Milczenie w samotności jest krzykiem pozbawionym adresata, wybrzmiewającym głucho w próżni, nieodstępującym nas nawet na krok...



jeden z największych przebłysków geniuszu, z jakim miałam kontakt w życiu


3 komentarze:

  1. "Podmiot epicki, anonimowy narrator ostatnio coraz rzadziej o tym myśli, mając na podorędziu przedziwne, motywujące hasła, skrajnie optymistyczne cytaty
    i dobroduszne porady poczciwego lekarza dusz."
    Coś jak Paul Coelho, o którym rozmawiałyśmy w piątek...

    Muszę napisać, Agatka, że stworzyłaś taką przedziwną przystań w tym swoim kąciku internetów, że wchodzę tu czasem tylko po to, żeby odetchnąć od rzeczywistości...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak zapewne wiesz twórczość Paulo nie jest źródłem moich inspiracji, więc nie mam pojęcia, jak powinnam zinterpretować pierwszą część Twojego komentarza. Mam nadzieję, że miałaś na myśli godny zapamiętania cytat, a nie pseudointeligenckie wywody ;)

      A jeśli chodzi o drugi akapit - dziękuję bardzo, naprawdę miło przeczytać coś takiego.

      Usuń
    2. Oj, nie miałam tego na myśli! Chodziło mi o to, że takim lekarzem dusz wydaje się być, według mnie, Paulo Coelho. :)

      Usuń