2013/05/29

black magic that blows your mind away





Nie wszyscy przyznają się do istnienia niczym nieuzasadnionej bezsenności, która dotyka przecież każdego z nas. Musisz przyznać, że ty także zaciągasz zasłony bezradności, opuszczasz ciemne rolety, zamykasz szczelnie drzwi. Przed zaciśnięciem powiek, pod którymi coraz częściej gromadzą się słone krople, na wszelki wypadek sprawdzasz raz jeszcze, czy kluczyk w zamku został dwukrotnie przekręcony. Bezmyślnie łapiesz za klamkę, wątpiąc w skuteczność najbardziej pospolitych mechanizmów. Upewniasz się, że system antywłamaniowy odpowiednio pracuje, a okna dachowe wykonane z pancernych szyb wciąż pozostają zatrzaśnięte.

Już kilka sekund później, gdy w ekspresowym tempie znajdziesz się na piankowym materacu jednoosobowego łóżka, naciągasz po same uszy przyjazny koc z wrzosowej mikrofibry, by choć przez chwilę poczuć się bezpiecznie. Wtulasz zmęczoną twarz w miękką poduszkę, sentymentalny pochłaniacz mimowolnie spływających po policzkach łez, które nie zapominają uprzednio niemal niezauważalnie zalśnić na rzęsach. Opierasz pokryte gęsią skórką plecy o zimną, izolowaną ścianę, maniakalnie wpatrując się w nocną lampkę lub plazmowy ekran telewizora. Twój oddech nienaturalnie przyspiesza, z niepokojem przygryzasz spierzchnięte wargi. Brak ci odwagi, by mrugnąć.
I nagle ktoś zabiera cię na pełną radosnego śmiechu i chabrów łąkę, skąpaną w deszczu szarych, maleńkich komarów. Nie pyta o nic, prosząc jedynie o pomoc przy zrywaniu kwiatów, subtelnie zamykających swe kielichy w rytm wieczornego koncertu najbardziej umuzykalnionych owadów świata. A kiedy beztrosko chichocze, próbując wyciągnąć
z rozczochranych, złocistych włosów skażone pragnieniem szczerej miłości stokrotkowe płatki, nieświadomie zaczynasz obserwować świat z perspektywy puszka dmuchawca.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz