2013/04/28

if it's a dream, don't wake me up


Są takie momenty, gdy cały skumulowany w tobie stres i gorycz rozpływa się, zgromadzona złość znika tak szybko, jak szybko się pojawiła. Uświadamiasz sobie,
że godziny rozpamiętywania, analizy nieodwracalnych sytuacji z przeszłości są na nic.
Że dołujące chwile spędzone na zamartwianiu się zostały zmarnowane w najbardziej bezowocny sposób. Że samotnie, w nocnej ciszy sypialni, mając za towarzystwo jedynie brak tchu i niepokojące cienie nie jesteś w stanie poradzić sobie z najbanalniejszymi komplikacjami. Że wszystko to, co widziałeś samemu, nie liczy się, nieważne jest,
bo bez kogoś.
Są takie momenty, kiedy bardziej niż zwykle czekoladowe włosy przestają strajkować,
oczy błyszczą milionem odbitych świateł lamp wieczornych tramwajów, a chłodne,
świeże powietrze niesie ze sobą beztroskie oczyszczenie chaotycznych myśli.

Są takie momenty, na których oczekiwanie stanowi sens życia,
gdyż istnieje nadzieja, że niebawem staną się codziennością.




2013/04/26

i don't ask for much these days


Wielkimi krokami zbliża się premiera wyjątkowej płyty Myslovitz. Odbędzie się ona
14 maja, dokładnie za 18 dni. Już jutro w audycji Piotra Stelmacha (Myśliwiecka 3/5/7)
ujawniony zostanie tytuł krążka oraz pierwszy singiel. By umilić sobie niecierpliwe oczekiwanie na efekty pracy niepowtarzalnych, bliskich mojemu sercu muzyków,
warto przyjrzeć się dorobkowi artystycznemu pewnego utalentowanego mężczyzny.


Jest nim
Rafał Milach, jeden z najważniejszych polskich fotografów dokumentalnych, który wykonał sesję zdjęciową do owego albumu. To młody, pochodzący z Gliwic
artysta, absolwent katowickiej ASP oraz Instytutu Twórczej Fotografii w czeskiej
Opawie. Zdobył wiele zaszczytnych nagród w USA, a jego prace wystawiane są
w prestiżowych galeriach sztuki na całym świecie. Więcej informacji na temat
Rafała Milacha, interesujących książek, sesji komercyjnych oraz indywidualnych
projektów fotograficznych znajdziecie na jego oficjalnej stronie internetowej.

Poniżej zamieszczam kilka moich ulubionych ujęć autorstwa tego genialnego Polaka.
Ten post powstał po to, by się nimi podzielić, by więcej ludzi dowiedziało się o ich
istnieniu. Litery nie potrafią oddać klimatu tych dzieł. Czasami nie potrzeba żadnych
słownych komentarzy.
















 wszystkie fotografie pochodzą ze strony internetowej rafalmilach.com

2013/04/22

dream a little dream of dreaming





Myśl jest bezdomna i bezimienna.
Nie lubi się podporządkowywać, chlubi się niezależnością.
Jej nieśmiertelność rozchodzi się w próżni.
Nie potrzebuje głosiciela, zbawiciela, mówcy.

Idea stanowi triumf wartości.
Plugawcze!
Istniejesz jedynie jako odbicie w krzywym zwierciadle,
upostaciowane odzwierciedlenie jej potęgi.
Niewierny wobec bezkompromisowości.
Zmienny w poglądach. Niewdzięczny.

Zamysł nie zna czasu.
Jest przebłyskiem geniuszu.
Czystą, nieskażoną istnieniem w przestrzeni boskością.
Pogardzasz prawami autorskimi, ignorując transcendentność genezy.
Przetwarzasz dla własnego użytku, wielokrotnie powielasz i zniekształcasz.
Kreatury bawią się w kreatorów.

Koncepcja spędza z sen powiek.
Brak jej poszanowania prywatności.
Nie uznaje wolności jednostki.
Jest opętańczym nałogiem.

Myśl nie lubi realizować z innymi.
Myśl zawsze zwycięża.

2013/04/18

you can sing a rainbow too


Nie ma ciszy. Spokój jest pojęciem abstrakcyjnym. Nie istnieją momenty, kiedy
nic się nie dzieje. W każdej sekundzie ma miejsce wiele przełomowych wydarzeń.
Bez ustanku ścierają się ludzkie życiorysy, tragedie miażdżą kruchą mnogość uporządkowanych rzeczywistości. Do mojej bańki mydlanej docierają jedynie echa katastrof, klęsk i niedoli. Zewsząd zalewa mnie fala negatywnych emocji, generująca agresję skierowaną przeciwko samej sobie oraz najbliższemu otoczeniu. W kosmosie kumulują się ogromne pokłady ziemskiej złości, które zatruwają moją naiwną psychikę, zżerając lekkość istnienia nieprzywykłego do sporów organizmu. Mdli mnie na widok zalegających we wszechświecie skupisk nienawistnych spojrzeń, zazdrosnych komentarzy
i protekcjonalnych uwag. Należy wypełnić czarne dziury bólem nieporozumień i kłótni.

Ze wszystkich stron przytłaczają nas arcyważne projekty, szare i puste sprawy niecierpiące zwłoki. Nietykalni, honorowi goście kryją się za kuloodpornymi szybami z hartowanego szkła. Dźwiękoszczelne pomieszczenia nie zawierają okien, klamek i ostrych przedmiotów. Zaplątani w chłodny materializm w odosobnieniu ściskają w tłustych paluchach papiery świadczące o wartości ich człowieczeństwa. Nie można przeszkadzać wykształconym, najmądrzejszym literkom w staniu na straży próżności przed nazwiskami samozwańczych wybrańców losu. Nie wolno zadawać pytań. Życie nie tłumaczy fenomenu nadludzi. Zrozumiemy gdy dorośniemy. Później będzie wstyd przyznać, że wciąż nie wiemy.

Marzę o tym, by każdy witał i żegnał tym utworem dzień, budził się i zasypiał z nim
w postaci uśmiechu na ustach. Boję się uwierzyć w przyjście wyzutych z jadu zmian.

2013/04/07

progressive insomnia


Uśmiechaj się sztucznie od ucha do ucha.
Głowa do góry (zlikwiduj drugi podbródek).
Odważne spojrzenie kieruj prosto w ich oczy.
Nie mrugaj, nie przełykaj śliny, nie denerwuj się.
Za nic świecie nie może zadrżeć ci głos, zadygotać nogi.
Zrelaksuj się, bądź pewny siebie, bądź wyjściowym sobą.
Wyeksponuj swe atuty. Ucisz wewnętrzny krzyk, że nie masz nic.

Wyprostuj plecy, wstrzymaj oddech i ściągnij łopatki.
Wciągnij brzuch, wciśnij swą pospolitość w mniejszy rozmiar, przyciasny
garnitur, zbyt wąski gorset. Włóż niewygodne buty, niech ranią twoje stopy.
Poczuj krwotok rozgłosu. Niech ogarnie cię bezdech zwycięstwa.

Całuj z nabożeństwem powietrze wokół ich wypielęgnowanych policzków.
Wymień z nimi niezręcznie długi, boleśnie miażdżący kruche paliczki uścisk dłoni.

[...]
Zatrzasnąć wrota.
Odrobaczyć, wyczyścić, odświeżyć tron.
Usunąć wszelkie pozostałości czyjejś obecności.
Zdezynfekować, wysterylizować, wypastować piedestał.
Niech pieśń triumfalna przerodzi się w marsz pogrzebowy.

Cineri gloria sera est.