2013/01/09

Ma Bohème


Jean Arthur Rimbaud
Moja bohema

Włóczyłem się - z rękoma w podartych kieszeniach,
W bluzie, co już nieziemską prawie była bluzą,
Szedłem pod niebiosami, wierny ci, o Muzo!
Oh! la la! co za miłość widziałem w marzeniach!

Szeroką dziurę miały me jedyne portki,
W drodze, pędrak - marzyciel, układałem wiersze,
Na Wielkiej Niedźwiedzicy miałem swą oberżę,
A od mych gwiazd na niebie płynął szelest słodki.

Słuchałem gwiazd w te dobre wieczory wrześniowe,
Siedząc na skraju drogi, i czułem, że głowę,
Jak mocne wino, rosa kroplista mi zrasza.

Lub gdy w krąg fantastycznych cieni rosły tłumy
Jak gdybym lirę trącał, wyciągałem gumy,

Stopę mając przy sercu, z zdartego kamasza.


Piękny, jakże klimatyczny modernistyczny sonet. Nie jest to ostatni post związany z cyganerią artystyczną, która fascynuje mnie odkąd pierwszy raz zobaczyłam jeden z moich ulubionych musicali, 'Moulin Rouge!'. Taki właśnie mam dzisiaj nastrój. Pragnę tak jak ów poeta wyklęty nie dbać o rzeczy materialne, całkowicie oddając się marzeniom i własnej twórczości. Żyć na łonie łaskawej natury, czuć się integralnym elementem piękna otaczającego świata, odczuwać idealną miłość.

1 komentarz:

  1. "A dlaczego nie lubisz poezji?" <3
    Podoba mi się ten wiersz, choć nie jest taki, jakie zwykłam kochać. Ale powtarzam, naprawdę mi się podoba... :)

    OdpowiedzUsuń