2012/12/13

winter, go away. just leave me alone!


Zima. Ciemno. Wiatr. Mróz. Śnieg, dużo śniegu. 
I co? Mam napisać, że każdego dnia wychodząc spod kołdry podejmuję walkę na śmierć i życie z naturą, z którą nie potrafię sobie poradzić? Że wszystkie moje marzenia i pragnienia zamarzają wraz z kroplami wody, pozostawiając jedynie najbardziej pierwotne instynkty? Nie myślę sercem, lecz pozbawionymi krążenia i czucia sinymi dłońmi, które nie są w stanie rozsznurować glanów pomimo usilnych prób. Każdego ranka zastanawiam się, jak dużo par rękawiczek i skarpetek powinnam założyć, by trzymanie kubka z przyjemnie ciepłym napojem przynosiło ukojenie, nie ból. Ze smutkiem spoglądam na proces wsiąkania samotności poprzez nieszczelne szyby autobusu, po których spływa niepostrzeżenie pesymizm, a z irytująco warczącego silnika ulatnia się obojętność. 
Zimo, odejdź. Nie każ mi dłużej spożywać kilka razy dziennie czekolady pod każdą możliwą postacią, jedynego gwaranta przetrwania. Na przekór prognozom pogody pozwól mi zamknąć oczy, bym mogła wmówić sobie, że jest mi ciepło. W mej głowie szaleć będzie barwna powódź kwiatów dopóty, dopóki nie stanie się ona rzeczywistością, dając beztroskie chwile radosnego grymasu twarzy i romans bez zobowiązań ze słońcem. 
Najchętniej zaskarżyłabym cały świat, ponieważ to niezgodnie z prawem wymuszać na ludziach funkcjonowanie w otoczeniu, którego temperatura wynosi mniej niż 18°C. Buntuję się po cichutku, bez słów przeciw obowiązkowi szkolnemu, bezskutecznie odmawiam życia w takich warunkach. Jeszcze nigdy tak trudno nie przychodziło mi po prostu być. Bezsilność wobec okrutnego bezprawia jest nutką ironii w tej doprawdy zabawnej rzeczywistości. 
Jedyną i najlepszą rzeczą, jaką mogę zrobić, jest wynajdowanie sobie przeróżnych, ciekawych zajęć, by chociażby w wyobraźni widzieć ceglany kominek z trzaskającym ogniem, pachnący palonym drewnem. Czasem w głowie powstanie karykaturalnie kłamliwy obraz, niezależnie od okoliczności gdzieś w zasięgu mojego wzroku majaczyć będzie bujany, miękki fotel, optymistycznie wełniane kapcie, stos starych książek z pożółkłymi kartkami, gorąca czekolada i wyidealizowana, elektryzująca spojrzenia miłość. Nieważne w jaki sposób, egoistycznie przechytrzę doskonałość umysłu.

coming soon

2 komentarze:

  1. Osz kurczę, jaka dramaturgia :)
    Zima jest spoko, załóż na ręce ciepluche rękawiczki i ulep bałwana Agatko kochana :D

    Piękne Myslo w tle sprawia, że czytać się chce :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Problem w tym, że nawet kilka par cieplutkich rękawiczek, chociażby skórzano-wełnianych, kupionych w górach, nie jest w stanie sprawić, bym mogła odstawić tabletki na krążenie :(
      Aczkolwiek dzisiejszy dzień był o stokroć przyjemniejszy i troszkę podniósł mnie na duchu. Upiekłam 90 pierniczków, które cały jutrzejszy dzień będę dekorować, piję gorącą czarną herbatę z cytryną i miodem. Poza tym dziś poruszałam się samochodem, nie autobusem, więc nie zdążyłam aż tak dramatycznie zmarznąć ;)!

      Usuń