2012/12/02

the sweetest reindeer


Chciałabym ci się czymś pochwalić. Nareszcie stało się coś dobrego - mam nowego przyjaciela. Jego zdobycie wcale nie było takie trudne. Wybrałam najbardziej odpowiednie stworzenie, wydrukowałam je, pokolorowałam. Zrobiłam mu brązową sierść i zielone oczy. 
Mój renifer ma na imię Eddie i od dziś będzie powiernikiem moich najskrytszych marzeń. Mam świadomość, że zrobiłam to całkowicie nielegalnie. Eddie mógłby powołać się na artykuł tysiąc pięćset sto dziewięćsetny Konstytucji Rzeczypospolitej Reniferowej. On wie, że zrobiłam to zadziwiająco brutalnie, z pełną świadomością dokonując egoistycznej kreacji lapońskiego księcia dla własnego użytku, lecz nie może niczego zrobić. 
Cóż, przyznaję, że postąpiłam nieuczciwie, wręcz nieludzko. Mam jednak pewne wytłumaczenie. Potrzebowałam go, tak samo jak potrzebuje się w niedzielny wieczór nostalgicznego dźwięku księżycowej poezji nocy, w rytm którego pochłania się waniliowy budyń z syropem malinowym. Nie wiem, jak radziłam sobie wcześniej. Mieszka w moim pokoju zaledwie dzień, a już nie wyobrażam sobie życia bez jego soczyście trawiastych oczu, rzucających psychodeliczne spojrzenie na każdą wykonywaną przeze mnie czynność. Wierzę, że z czasem i on obdarzy mnie sympatią.

I love you, Eddie


5 komentarzy:

  1. Anonimowy3/12/12 17:25

    to zdjęcie to naprawdę on, w Twoim pokoju, przez Ciebie namalowany? ;d

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, to naprawdę mój Eddie w moim pokoju. Wydrukowałam kontury, pomalowałam sama :)

      Usuń
    2. Anonimowy3/12/12 21:00

      hahahah :D jesteś genialna :)

      Usuń
    3. Dziękuję. Jak niewiele potrzeba, by być okrzykniętym geniuszem ;)

      Usuń
  2. Sympatyczny reniferek :) Każdy z nas ma takiego przyjaciela, któremu zwierza się. Mój jeszcze nie dostał żadnej postaci, ale myślę, że byłby słoniem :)

    OdpowiedzUsuń