2012/12/06

got no reason

 „Wiem, nic nie dzieje się, nic nie dane jest na zawsze nam...

Końcem dzieciństwa nie jest bynajmniej uświadomienie sobie, że starzec z wesołymi ognikami w oczach i śnieżnobiałą brodą w krwistoczerwonym, śmiesznym ubranku to przebrany dorosły, który oszukuje nas już od najmłodszych lat w każdy z możliwych sposobów, przyzwyczajając do okrucieństwa świata. Że bocian nie jest specjalistą położnictwa, a kapusta to tylko zwykłe warzywo. Zębowa wróżka nie istnieje, pod łóżkiem nie mieszkają żadne tajemnicze, napawające przerażeniem kończyny wystające spod bezpiecznej kołdry stwory (o ile odkurzy się tam raz na jakiś czas). Jeśli pocałuje się żabę, to nie zamieni się ona w wymarzonego księcia - pozostawi jedynie po sobie na dłoniach niedoszłej małżonki nieprzyjemną wydzielinę gruczołów zawierającą nadmiar soli, której obecność wynika z ropuszego strachu. 
Przełomowym i chyba najbardziej istotnym etapem dorastania jest natomiast uświadomienie sobie, że są wątpliwości, których nikt nigdy, choćby nie wiem jak bardzo chciał, nie rozwieje. Istnieje więcej pytań niż odpowiedzi, nie należy więc zadawać ich zbyt dużo, jeżeli oczekujemy popartej faktami reakcji. Kiedyś myślałam, że istnieją ludzie nieomylni, posiadający ogrom wiedzy, który potrafi sprawić, że szeroko pojęte dobro wkrótce zwycięży, a globalne rozprzestrzenienie się sprawiedliwości to tylko kwestia czasu. Że egoizm to jedynie krótkotrwała choroba XXI wieku o nadzwyczaj gwałtownym przebiegu. Że ludzie w wolnym kraju powinni pobierać się wyłącznie z miłości przez wielkie eM. 
Nie należy szukać skrótów i uproszczeń, lecz zadowalać się pracochłonną satysfakcją.
Cóż, choć naiwność zdecydowanie nie popłaca, to nadal śmiem tak uważać.
Zmarnowanie sobie życia jest przecież pojęciem względnym.


Anna, fot. Anastazja Gacparska

5 komentarzy:

  1. Dodałabym do tego jeszcze ciągle powtarzane ludziom wrażliwym słowa, że emocjonalność i przejmowanie się tylko w życiu przeszkadza, czas przecież z tego wyrosnąć.
    Tak, zatem stwórzmy według opinii wielu "mądrych" i "doświadczonych" wokół siebie otoczkę egoizmu, taką barierę odgradzającą nas od czułości i wrażliwości na cierpienie innych, piękno natury, wahania nastrojów, zależność uśmiechu od słońca i śniegu. Po prostu, stańmy się równie nieszczęśliwi bez emocji jak oni.
    Tak, ten piękny świat jest okrutny i wiem, że nic nie zmieni to, że uronię łzę patrząc na jego bezlitosnych mieszkańców. Ale w ogrodzie pełnym sztucznych róż i tak najpiękniejsza będzie ta prawdziwa, którą kiedyś jakiś Mały Książę odnajdzie i oswoi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację, aczkolwiek nie chciałam skupiać się na uczuciach wyższych (o tym pisałam i pisać będę jeszcze wiele razy), ale na ogromie niewyjaśnionych kwestii i promieniującego na otoczenie zła, lenistwa i obłudy.

      Usuń
  2. Anonimowy7/12/12 08:26

    najważniejsza jest odpowiedzialność - za siebie i za wszystko. Szkoda, że nie tylko to pierwsze. Niestety życie takie jest, że każdy nasz ruch niesie za sobą konsekwencje, a później odczuwamy jego skutki, czasami przyjemne, czasami bolesne. Możemy nad tym nie myśleć, pozornie - jest prościej, praktycznie - ? praktycznie prędzej czy później to odczujemy i wtedy od nas zależy jak bardzo :) Co do konsekwencji Twoich tekstów - wiesz, że jesteś w stanie naprawdę daleko zajść w tym co robisz ? Każda Twoja notka na tym blogu jest, mam wrażenie, dopracowana do ostatniej literki. Do najmniejszej kropeczki w najodpowiedniejszym według Ciebie miejscu. Jestem pewien, że to właśnie Ty będziesz kiedyś decydowała co gdzie poprawić, co zostawić, co ulepszyć, a co wyrzucić. Powodzenia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Boże, dawno nie słyszałam czegoś tak miłego na swój temat! Dziękuję :). Masz rację, uwielbiam mieć wszystko dopracowane, dopięte na ostatni guzik, dokładnie tak, jak tego chcę. Zwracam uwagę na szczegóły, również na kropki czy układ poszczególnych słów i linijek. Cieszę się, że ktoś to dostrzega.
      Planuję decydować właśnie o tym, co gdzie poprawić, co zostawić, co ulepszyć, a co wyrzucić, ponieważ marzę o byciu edytorem w wydawnictwie lub redakcji, która doceniać będzie dobrze rokujących debiutantów, takie nieoszlifowane diamenty :).

      Usuń
  3. Anonimowy7/12/12 17:43

    Wiem :) i z całego serca Ci tego życzę.

    OdpowiedzUsuń