2012/12/08

category: nothing


Przyrzekłem gasić ideały, przekształcać indywidualizm w zaplanowanie. Rzeczywistość to wehikuł uporządkowania. Niedoskonałość należy wyplenić kosztem przeciętności maluczkich. Moją bronią srebrzyste lustro i ślepota lekkomyślnych. Nieznane wydaje ostatnie tchnienie, skazany na zwycięstwo pławię się w rozkoszy nudnego popiołu. Opozycja tonie w metalicznej krwi utylizacji, dusi się pod ogromem zgnilizny nieczystego zniszczenia. 
Głupcy, mają w sobie odrobinę boskości, lecz nie są bogami. Ich myśli są przepełnione pustką, ich kości to poddani Rozkładu, wiernego kompana Czasu. Łatwowiernie egzystują, zarazem nie istniejąc. Nie rozumieją, że świat nadprzyrodzony nie warty jest nic. Podświadomie pragną mnie, potrzebny im oczyszczający marazm. 
Ja jestem próchnicą krzewu, oni młodymi, uległymi pędami. Jako jedyny twórczy heros pozostałem na pustynnym pobojowisku. Mimo iż me serce wkrótce zamarznie, bowiem nie ma we mnie iskry prostoty, nie poddam się szałowi trzasków samotności. Choć ogłuchnę, nadal będę posiadał ręce zdolne czynić prawdę, zrównywać góry z kraterami. Jam wulkan pojednania.

• • • • • • • • • • • • • • • • • • • • • • • • • • • • • • • • • • • • • • • • • • • • • • • • • • • • • • 

 

Pomalowałam paznokcie na malinowy kolor,
upiekłam swoje pierwsze, chrupiące pieczywo

i napisałam recenzję debiutanckiej płyty Holly Blue,

którą kupiłam stając się sama dla siebie Mikołajem.

Zapraszam na krockusa, gdzie została ona opublikowana.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz