2012/11/10

you know I read it in a magazine


Od teraz będzie inaczej, gdzieś w środku zaszła pewna zmiana. Wystarczy już tylekroć powtórzonych "nie wiem", nadeszła epoka absolutnego "mam pewność". Stwierdziłam, jakże odkrywczo, że muszę wreszcie wziąć się za coś konkretnego. Dosyć użalania się nad sobą, wmawiania, że nie wiem, czego mi trzeba, a w każdym zaułku czai się kleisty, smolisty pech. Koniec nie przynoszącego żadnych skutków wyrzucania z siebie samych negatywów, notabene w najmniej odpowiednim do tego miejscu. Nie to chciałabym przekazywać innym ludziom - ja i uśmiech numer 1 (znany wszystkim jako krzywy, agatkowy grymas twarzy). Mój fiolet nie powinien przygnębiać, lecz wzmagać kreatywność. 
Szczerze? Potrzebuję katharsis w postaci idealnego koncertu. Zrobiłabym wszystko, by znaleźć się w tłumie ludzi o podobnej wrażliwości, zamknąć oczy i wsłuchać się w szczęście w postaci elektryzujących melodii i ciepłego głosu. Najlepiej zrobiłby mi bardzo kameralny, emocjonalny występ, ale póki co pozostaje to w sferze odległych, mało realnych marzeń. Niestety, Ci, na których najbardziej mi zależy, mają w zwyczaju szerokim łukiem omijać Podkarpacie. 
Czuję się żywcem wyjęta z romantyzmu, nie tylko dlatego, że tak długo męczymy w szkole tę epokę, pełną prawdopodobnie wszystkich istniejących odcieni miłości i wrażliwości. Zazdroszczę tym, którym przyszło żyć w rzeczywistości nieco bardziej wyjątkowej niż pospolicie nudny, przewidywalny postmodernizm, będący niczym więcej niż mdłą kontrowersją, nieustanną manipulacją i oślepiającymi bestsellerami. O wiele łatwiej było ściśle przestrzegać jednej filozofii, być jej wiernym niezależnie od okoliczności, bezpiecznie tłumaczyć sobie wszystko zawsze w ten sam sposób. Nam brak jakiejkolwiek pewności, współczesny świat jest dziwnie obcy, zimny i ciemny, mało bliski. Każdemu z nas daleko do innych, a jeszcze dalej do siebie.




she's got electric boots a mohair suit
you know I read it in a magaziiine, ooh
B-B-B-Bennie and the Jets!

6 komentarzy:

  1. należysz do klubu Sound of Solitude?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oczywiście, że tak :)

      Usuń
    2. a od kiedy, można wiedzieć? i byłaś na jakimś spotkaniu forumowym?

      Usuń
    3. Hmm... o istnieniu klubu dowiedziałam się kilka dobrych lat temu, ale myślałam, że trzeba być pełnoletnim, żeby do niego należeć. Na początku tego roku sobie o tym przypomniałam, poczytałam i okazało się, że jednak wystarczy zgoda rodziców :). Tak więc jestem w klubie od niedawna, teraz tego trochę żałuję...
      Nie byłam na żadnym spotkaniu forumowym (jeszcze). Być może dlatego, że mam dopiero 16 lat, a nadopiekuńczy rodzice nie pozwalają mi samej zbyt daleko oddalać się od domu, tym bardziej, że mieszkam na Podkarpaciu, a tu dużo się pod tym względem nie dzieje ;). No ale... wszystko jeszcze przede mną, bo nie ukrywam, że bardzo bym chciała poznać w realu innych fanów.

      Usuń
  2. A jak na razie, to przynależenie do tego klubu, "coś daje"? Chodzi mi o to, czy po prostu coś się tam szczególnego dzieje, zwłaszcza jak ktoś tak jak Ty nie jest pełnoletni. Bo właśnie się zastanawiam, czy się zapisać, dopiero się dowiedziałam o tym klubie i też nie jestem pełnoletnia. Więc i tak nie będę jeździła na żadne spotkania ani nic, to nie wiem czy warto się zapisać, tak po prostu żeby było że należę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczerze mówiąc więcej dzieje się na forum, aczkolwiek klub jest także fajną rzeczą. Pomijając szansę zdobycia darmowych wejściówek na koncerty, jest też okazja zapytania o coś Chłopaków za pośrednictwem fanclubu czy bliższego kontaktu z fanami (chociażby facebook). Można pomóc przy organizacji czegoś wspólnie na urodziny któregoś z muzyków, zdobycia specjalnego wydawnictwa tylko dla FC. Moim zdaniem warto :)

      Usuń