2012/11/01

i'm on fire


Muszę was zmartwić - nasze istnienie nie jest niczym wyjątkowym. Stanowi zaledwie kroplę wody. Prześcigamy się w wymyślaniu coraz to nowszych koncepcji tego kto, gdzie i po co trzyma strzykawkę zawierającą miliony dusz. Zastanawiamy się także, jak długo jeszcze będzie to robił, szukamy bezsensownych nazw, wygodnego wytłumaczenia, zabezpieczenia na starość, uzasadnienia braku refleksji. Nie potrafimy jednak określić tego jednoznacznie. Sami skazujemy siebie na zależność od treści pozbawionych wartości myśli, jesteśmy poddanymi własnych nieprzemyślanych idei. 
Zejdźmy jednakże na ziemię. Być może jesteśmy wytworem zwykłego nimbostratusa albo cumulonimbusa? Spływamy po szybie nierozważnie, na wieki w nią wsiąkając. Niektóre krople łączą się w większe skupiska, dzięki czemu pozornie łatwiej jest im przetrwać, nie poddać się. Szkło rzeczywistości jest niesprawiedliwe, dla każdego nachylone pod innym kątem, mniej lub bardziej nierówne i szorstkie. Uciekamy przed żarem ognia, by nie wyparować, nie zniknąć przedwcześnie, pozostawiając po sobie odrobinę syczącej pary. Każdy z nas z inną prędkością zmierza ku płomieniom. Niczym głupcy oszukujemy się, że da się z tym walczyć, zmienić tor na dłuższy i mniej zdradliwy. Należy jednak zaakceptować własny i liczyć na łut szczęścia. Sama nie wiem, dużo to czy mało? 
Módlcie się o niewiadome.



Kochanie, więc spiesz się, spiesz, bo życie tak krótkie jest
i zamiast dalej tak tonąć wolę choć raz w swoim życiu spłonąć...


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz